
Gdy patrzę na Temidę zastanawiam się czemu bogini sprawiedliwości ma zasłonięte oczy, by być bezstronną jak to się powszechnie tłumaczy, czy by nie widzieć jaskrawych matactw jednej ze stron?

Tytułem wprowadzenia przytoczę fragment korespondencji e-mailowej pomiędzy mną (projektantem branży sanitarnej) a generalnym projektantem (architektem) w związku ze złożeniem oferty na projekt budynku wielorodzinnego:
Informacja do Architekta:
Jest odpowiedź z ciepłowni (w sprawie współczynnika efektywności nieodnawialnej energii pierwotnej przy produkcji ciepła u tego wytwórcy) niestety EP (wskaźnik nieodnawialnej energii pierwotnej) nie wyjdzie bez zastosowania jakichś elementów OZE (odnawialnych źródeł energii).
Nie odrzucam podejrzenia, że inny oferent wykona obliczenia charakterystyki tak, że EP wyjdzie, już spotkałem się ze stwierdzeniem dewelopera „a innym wychodzi”.Ja naciągać charakterystyki nie będę co może skreślać mnie z roli wykonawcy branży sanitarnej, proszę wybadać Inwestora czy ma świadomość tego problemu i czy będzie inwestował w OZE, czy też nakłaniał zespół projektowy by naginał rzeczywistość.
Odpowiedź Architekta:
Z kwestią EP i sieci ciepłowniczej Inwestor upierałby się, aby naginać obliczenia.
Więc tak to wygląda, nic z tego nie będzie.
Taka praktyka istnieje na rynku. Nikt nie zna jej skali i chyba nikt nie przejmuje się konsekwencjami, może za wyjątkiem Ministra Infrastruktury i Rozwoju, który wydał w 2015 r rozporządzenie w sprawie sposobu dokonywania i szczegółowego zakresu weryfikacji świadectw charakterystyki energetycznej oraz protokołów z kontroli systemu ogrzewania lub systemu klimatyzacji. Jest ono wdzięcznym obiektem krytyki, ale szczegółowe omówienie przekroczyłoby objętością rozporządzenie mieszczące się na jednej kartce formatu A4. Spróbuję zwięźle:
- Trudno o wspólną metodykę szczegółowego sprawdzenia świadectwa i obiektu budowlanego, gdyż oba przedmioty sprawdzenia należą do różnych światów: to pierwsze jest zbiorem wyników jednorazowych obliczeń matematycznych, a to drugie realnym obiektem zmieniającym się w czasie, kategorie/rodzaje cech/parametrów które służyłyby do ich oceny są całkowicie odmienne
- Sprawdzenie w potocznym rozumieniu jest porównaniem parametru/parametrów obiektu do wzorca przy pomocy określonej metody i narzędzi, na przykład wyrywkowe badanie trzeźwości kierowców na drodze: jest obiekt w postaci kierowcy, jest metoda w postaci czynności patrolu policyjnego jest wartość badana w postaci stężenia objętościowego par alkoholu w wydychanym powietrzu, jest określona jednostka wartości fizycznej czyli promil, jest urządzenie pomiarowe (podlegające odrębnym przepisom metrologicznym) jest określona wartość odniesienia pozwalająca na określenie trzeźwości kierowcy i co najważniejsze jest jasny cel badania w tym wypadku poprawa bezpieczeństwa na drogach poprzez taryfikator nagród przydzielanych przez sprawdzających w postaci uśmiechu i życzenia dalszej bezpiecznej jazdy albo kar od pouczenia poprzez mandat i punkty karne do sądu.
Tak proste badanie, a tyle zagadnień do określenia w celu przeprowadzenia sprawdzenia; ustawodawcy zabrakło wnikliwości lub wiedzy z zakresu systemów instalacyjnych i metodyki obliczeń charakterystyki energetycznej by sprecyzować wszystkie te zagadnienia, temu akurat się nie dziwię bo mało kto z osób mających styczność z charakterystykami i świadectwami zagląda co jest w środku formuł obliczeniowych, analizuje ich wzajemne zależności, jest w stanie wskazać tak zwane wrażliwe dane i istotne wyniki.
Uzyskując maksymalny stopień zgodności danych z obiektem i optymalizując systemy dla osiągnięcia kryterium EP przy minimalnych nakładach finansowych i skomplikowaniu rozwiązań technicznych, można przyjąć odmienne podejście i wykazać spełnienie wymagań przez dowolne wskazane systemy instalacyjne, a zawiłość metody obliczeniowej daje duże pole do kreatywności w tym zakresie. - Weryfikacji podlegać ma co najmniej statystycznie istotny odsetek wybranych losowo świadectw charakterystyki energetycznej. Jak widać dla kontroli poszanowania polityki energetycznej państwarównie ważne jest sprawdzenie fabryki traktorów i kiosku z napojami. Ale prawdopodobnie każdy z tych obiektów uniknie prześwietlania, bo rozporządzenie nie wskazuje kto ma być tym policyjnym patrolem, a jeśli nawet takowy znalazłby się samozwańczo to miałby kłopot (a może celową dowolność) w wytypowaniu obiektów – jak określić „statystycznie istotny odsetek” inwestycji znaczących dla polityki energetycznej Unii.
- Celem sprawdzenia jest przechowywanie przez urząd obsługujący ministra (…) wyników weryfikacji w tym wskazanie rażących i oczywistych błędów w świadectwie charakterystyki energetycznej – w przypadku ich stwierdzenia. To trochę tak, jakby pijanego kierowcę puścić wolno bez konsekwencji, ale założyć mu teczkę!
I tu wbrew pozorom rozporządzenie wykazuje się rozsądkiem w działaniu. Niestety, nie posiadając na etacie trzech jasnowidzów pod opieką Johna Andertona (Tom Cruise i Raport Mniejszości), jest już za późno na wszelkie działania naprawcze, mleko się rozlało, budynek jest już wybudowany, a zmiana systemów decydujących o wartości EP nie jest praktycznie możliwa – można jedynie przyjąć to do wiadomości.
Rozporządzenie w sprawie szczegółowego sprawdzenia charakterystyki energetycznej nie określa kto ma dokonywać sprawdzenia, jakie są kryteria wyboru obiektów, jakimi narzędziami i jakie elementy wykonywania i wyników świadectwa należy sprawdzać oraz jakie działania i w stosunku do kogo należy zastosować w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości. Przekaz tego rozporządzenia można streścić dwoma słowami: kot śpi, a jak kot śpi to myszy harcują.
Wystarczyło by tak niewiele by było normalnie:
Rozporządzenie w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego § 20 pkt 10 a) i c) d) e) nakazuje na etapie PAB (projektu architektoniczno-budowlanego) wykonanie obliczeń energetycznych w bliżej nieokreślony sposób i wskazania właściwych systemów konsumujących energię według nieokreślonych kryteriów. W TYM MIEJSCU NALEŻAŁO ZAPISAĆ, ŻE OBLICZENIA NALEŻY WYKONYWAĆ WEDŁUG ROZPORZĄDZENIA W SPRAWIE METODOLOGII WYZNACZANIA CHARAKTERYSTYKI ENERGETYCZNEJ BUDYNKU I ŻE WYBRANY SYSTEM MA ZAPEWNIĆ SPEŁNIENIE PRZEZ BUDYNEK WARUNKÓW OKREŚLONYCH W WT (Warunkach Technicznych) DZIAŁ X. OSZCZĘDNOŚĆ ENERGII I IZOLACYJNOŚĆ CIEPLNA.
PAB i PZT (projekt zagospodarowania terenu) to jedyny rozsądny moment na sprawdzanie zgodności z wymogami energetycznymi, gdyż nowoczesne systemy instalacyjne w tym OZE mają duże wymagania w stosunku do zagospodarowania działki i architektury budynku i kosztują. Dostosowywanie budynku i działki do tych elementów po zatwierdzeniu PZT i PAB będzie generować dodatkowy niepotrzebny nakład pracy wszystkich branż i może też wymagać uzyskania zamiennego pozwolenia na budowę.
Charakterystyka zgodnie z Prawem Budowlanym (art. 34 ust. 3 pkt 3) jest dopiero (odrębnym) elementem Projektu Technicznego, a PT nie jest załącznikiem do wniosku o pozwolenie na budowę i nie jest (z tych oczywistych względów) sprawdzany ani zatwierdzany w pozwoleniu na budowę – a tylko tam publikowany jest (EP) wskaźnik nieodnawialnej energii pierwotnej pobieranej przez budynek, którego wartości określonej w odnośnym rozporządzeniu obiekt nie może przekroczyć. PT jest dokumentem służącym Nadzorowi Budowlanemu do sprawdzania w czasie prowadzenia prac i po ich zakończeniu zgodności wykonanych robót z Projektem Budowlanym. Sprawdzeniu podlegają zagadnienia budowlane i instalacyjne, charakterystyka nie. Dokument charakterystyki (celowo?) omija procedury urzędowe na etapie uzyskiwania pozwolenia na budowę i budowy. Nawet gdyby urzędnik dostał charakterystykę (z grzeczności, bo nie ma podstawy prawnej by go zażądać) to nie będzie miał możliwości sprawdzenia spełnienia kryterium EP przez budynek, ani poprawności wykonania obliczeń, gdyż metodyka obliczeń charakterystyki jest skomplikowana, wymaga specjalistycznego licencjonowanego oprogramowania, dużej wiedzy inżynierskiej z zakresu systemów instalacyjnych oraz dokładnej znajomości wyposażenia instalacyjnego i sposobu eksploatacji analizowanego budynku.
W ten oto sposób udało się w krajowym prawie fikcyjnie wprowadzić dyrektywę unijną w sprawie efektywności energetycznej budynków równocześnie dając szerokie pole do nadużyć z czego mogą korzystać nieuczciwi deweloperzy, pokusa jest duża, bo inwestowanie w Odnawialne Źródła Energii kosztuje, a ewentualna oszczędność eksploatacyjna nie jest zyskiem dewelopera, a mieszkańców. Czy podejście do charakterystyki energetycznej charakteryzuje również inne aspekty procesu budowlanego w Polsce? O tym być może następnym razem.
* Głupie prawo, ale prawo.
Autor




